Obserwatorzy

wtorek, 26 listopada 2013

Wyzwanie# 27- z mapką i ...niespodzianką

Witam, witam, i zapraszam na wyzwanie ,
 do którego wytyczne przygotowała Wanda.
Ale za nim zobaczymy co  dla nas przygotowała
poznajmy ją bliżej:




Witam wszystkich:)

Niezmiernie się cieszę tym, że będę mogła podać temat kolejnego wyzwania:)

Nazywam się Wanda Borys jestem szczęśliwą mamą dwóch dorosłych córek. 
Od 3 lat prowadzę swojego bloga http://wanda-mojatworczosc.blogspot.com/ 
 gdzie pokazuję swoje prace. A wszystko zaczęło się od robótek ręcznych:
robótki na drutach i szydełku, haft krzyżykowy z pasją do dzisiaj oraz tkactwo artystyczne.
Scrapbooking poznałam w 2011 roku u mojej kuzynki Ady i tak się zaczęło.
 Wszystkie moje umiejętności artystyczne pozwoliły mi się oddać nowej pasji.
 Na początku zaczęłam robić kartki, zaproszenia, pudełka, ramki na zdjęcia, a potem albumy, notesy, kalendarze i przepiśniki.  
Wciąż uczę się wszystkich dziedzin twórczości, ale najbardziej lubię robić kartki w różnych formach. Często biorę udział w wyzwaniach blogowych  w ten sposób sprawdzam siebie.

Tworzenie prac sprawia mi ogromną radość i zadowolenie z lepszym lub gorszym efektem. Swoje umiejętności nadal rozwijam szukając nowych inspiracji.
  
Temat wyzwania to praca wg poniższej mapki:
 i przepiękna świąteczna kartka Wandy


Naszym Gościem Specjalnym jest dzisiaj

  Prosimy Cię o kilka słów:

Witajcie!
Nazywam się Ania, w scrapowym świecie posługuję się nickiem wiosanka.
Mieszkam z rodziną na północy Polski, blisko morza. 
Scrapbookingiem zajmuję się od ponad 3 lat
 a moimi ulubionymi formami są layouty i albumy, chyba dlatego,
 że bardzo lubię pracować ze zdjęciami 
Wszystkie moje prace można zobaczyć na blogu:  
www.smakizycia-wiosanka.blogspot.com.
Gdy nie scrapuję lubię zaszyć się z książką albo wsiąść na rower. 
Uwielbiam też pływać i jeździć na nartach.

Na dzisiejszą gościnę przygotowałam LO w moich ukochanych miętowych 
kolorach 

Bardzo dziękuję za zaproszenie!
Pozdrawiam,
Ania
wiosanka

A tak mapką Wandy zainspirował się DT:











Znacie już temat wyzwania, 
poznałyście Wandę i naszego gościa specjalnego -Wiosankę, 
zobaczyłyście nasze prace,
przyszedł więc czas na niespodziankę.

Zbliżają się Mikołajki. Zapraszamy na małe Candy. 
Prosimy, abyście zgłaszając pracę na mapkowe wyzwanie
 w komentarzach pod tym postem napisali :
Jaki upominek gwiazdkowy sprawił wam największą radość 
i który z rozrzewnieniem wspominacie?
 
Wśród tych, którzy do 5 grudnia 
zgłoszą na nasze wyzwanie pracę
 i odpowiedzą  w komentarzach na zadane pytanie,
wylosujemy szczęśliwca
oraz obdarujemy go przepięknymi kolekcjami świątecznych papierów
Lemoncraft:  Ciepła zima oraz Pastorałki dla Oli

Sponsorowi Dziękujemy!


Uwaga!
 na wasze prace  i komentarze czekamy
 do 5 XII godz.23.55
 ... i przypominamy, 
na nasze wyzwanie można zgłosić tylko jedną pracę


19 komentarzy:

Ewa Jurewicz pisze...

Napisałam kiedyś: "Święty Mikołaju, chcę malować". I dostałam płótno, farby i pędzle. Czyż marzenia się nie spełniają?
Pozdrawiam serdecznie.

Ewa M pisze...

Ja chciałam narty -miałam 6 lat ,to był mikołaj znalazłam je pod poduszką :) dałam radę spać nawet na wiązaniach ,a na gwiazdkę łyżwy -nie zdjęłam ich przez trzy dni ,do spania również :)

Ilona Konarczak pisze...

Mój wymarzony upominek gwiazdkowy... Marzyłam o pierścionku zaręczynowym i znalazłam go pod choinką :)Nie trudno domyślić się, kto wcielił się w rolę Świętego Mikołaja ;) A było to 14 lat temu...

DOBROSŁAWA pisze...

Prezenty? Dostaje się je i z czasem zapomina o nich, ale ja pamiętam wciąż nastrój Wigilijny i odkrywanie prezentów pod choinką dla całej rodziny. To dla mnie jest ważniejsze wspomnienie.

Rysa pisze...

Największym prezentem świątecznym, są wspomnienia. Nie leżały pod choinką, zbierałąm je z całeego pokoju babci, gdzie jako dziecko spędzaliśmy wigilię. Magiczny czas... chcialabym, żeby moje dziewczynki poczuły też kiedyś ten wyjątkowy wymiar świąt.. żeby czuły go co rok! czy se to uda? mam nadzieje, że tak.
A bardziej fizyczne prezenty? Były bardziej i mniej trafione, ale cieszę się zawsze z tych w które ktoś włożył troszkę serca, wykonał sam.

Ela 17 pisze...

Mój najstarszy syn w tych w trudnych czasach wyjechał za granicę,miał wrócić ale niestety został tam.Przeżyłam to okropnie i w dzień Wigilii pojawił się w domu to był mój najwięszy prezent który zawsze wspominam.Nie trzeba mi było żadnej rzeczy ale był z nami i to było najważniejsze.

aa_dorota pisze...

Co prawda nie było to 6 grudnia, ani w Wigilię tylko troche później.
Mieliśmy już wtedy wielką choinkę, pod która bez problemu mieścil sie nasz niespełna 2-letni Syn.
Wypatrzył gdzieś kokardę z prezentu, powiesił ją sobie na szyję i wlazł pod choinkę. Nawet tego nie zauważyliśmy.
Usłyszeliśmy tylko jego słodki głosik: "Mamusiu! Tatusiu! Macie prezent pod choinką!".
Tego prezentu nie przebije nic...

Ania z Zapiecka pisze...

Na początku lat 80. gdy o ładnych zabawkach można były tylko pomarzyć a ja zaczęłam mieć wątpliwości czy św. Mikołaj istnieje znalazłam pod choinką klocki Lego i lalkę Krakowiankę z najprawdziwszymi cekinami ... Moje wątpliwości umknęły i wierzyłam w Świętego chyba do 5 klasy SP :))))

Aggie pisze...

Ja raczej pamiętam "nietrafione" prezenty bo tych było o wiele więcej. Pamiętam też, że jako kilkuletni brzdąc wyciągnęłam spod choinki worek z prezentami przeznaczonymi dla mojej starszej kuzynki i bardzo starałam się przekonać wszystkich, że to na pewno dla mnie. Co było w tym worku? Łyżwy i parę książek ;) A tak naprawdę to lubię Święta za ich klimat a nie prezenty, choć zawsze miło jest znaleźć jakiś drobiazg pod choinką.

Paseczkowa pisze...

Ciężko powiedzieć, jaki prezent sprawił mi największą frajdę, ponieważ będąc dzieckiem, cieszyło się ze wszystkiego, co znalazło się pod choinką (lalka, puzzle, klocki, słodycze i inne). Rodzice zawsze z całych sił starali się spełniać marzenia moje i moich braci. Z czasem, gdy człowiek dorasta, przedmioty materialne przestają mieć tak duże znaczenie, jak to było za dzieciaka. Bardziej rozumie się sens i przesłanie tych pięknych świąt. Zauważa się to, czego nie widzą oczy dziecka. Docenia się czas, który nieubłaganie ucieka i dziękuje się za to, że kolejne święta spędza się w gronie najbliższych, a przy stole nie brakuje nikogo. Tak, dla mnie zawsze największym prezentem jest ta sama ilość zajętych krzeseł przy wigilijnej kolacji.

bibliotekaG6 pisze...

Jako dziecko pamiętam święta kiedy pierwszy raz jechaliśmy daleko do mojej babci i tego roku nie mieliśmy w związku z tym choinki - strasznie się martwiliśmy z bratem jak w takim razie dostaniemy prezenty? A one i tak się pojawiły - dwa piękne czerwone wolkmeny- całą drogę do babci słuchaliśmy każdy swojej muzyki:))

agnessja pisze...

Moja krótka pamięć jakoś nie przypomina sobie szczególnie prezentów z dzieciństwa, nie było kiedyś tylu zabawek, gadżetów... marzyłam o komputerze (wtedy comodore i atari były na topie)ale takiego prezentu nie znalazłam nigdy, zawsze z siostrą przeszukiwałyśmy szafy w poszukiwaniu prezentów, kiedyś dostałyśmy grę Eurobiznes; innym razem zestaw kosmetyków, pamiętam jak się tymi kosmetykami smarowałam, bo to jakieś balsamy były i jeszcze jakiś zapach... :)

tuJa pisze...

Hmmm, zapisuje się jako 13 osoba więc mam nadzieję, że 13 okaże się dla mnie szczęśliwa...
Moja odpowiedź na Pytanie dotyczące upominku będzie nietypowa. Ja lubię wspominać upominki, które ja sprawiłam rodzinie pewnego roku. Otóż jakiś czas przed Bożym Narodzeniem ustaliliśmy, że z powodu "kryzysu finansowego" w naszych kieszeniach nie będziemy kupowali sobie prezentów -mieliśmy tylko złożyć się na 2 prezenty dla najmłodszego pokolenia. Ale, że niestety dałam się skusić w sklepach świątecznymi wystawami i kupiłam każdemu prezencik. Nic wielkiego jakieś drobiazgi -głównie kosmetyki, ale jakie było zdziwienie rodzeństwa i mamy jak worek pod choinką okazał się obszerniejszy niż przypuszczali ;) Chyba byli bardzo grzeczni ;)

malażabka pisze...

Prezent wyczekany, wręcz wychodzony za rodzicami to zestaw małego majsterkowicza. Do dzisiejszego dnia pozostał w użyciu mój pierwszy młotek i ręczna wiertarka. Natomiast takim niespodziewanym prezentem było krosno. Oj co to były za piękne czasy...

kajmaniaczka pisze...

Pamiętam dobrze ten prezent. To było na studiach, czyli w czasach dość ograniczonego budżetu :) Kocham zapach książek, uwielbiam wybierać sama książki w bibliotece, dotykając grzbietów książek i wdychając ten cudny zapach. W bibliotece na Uniwerku Wrocławskim książki były za szybą, nie można było ich dotknąć przed zamówieniem. A mój (wtedy przyszły) mąż przekupił panie bibliotekarki bombonierkami i dobrą kawą załatwiając mi indywidualne zwiedzanie półek z książkami, włącznie z podziemiem, gdzie znajdowały się stare, niemieckie książki...niesamowity i niezapomniany prezent :)

Angi pisze...

Jaki prezent najmilej wspominam? ;) Białe kozaczki hehe :D wiem, kiczowato to brzmi, ale to było jakieś 20 lat temu ;) Były wtedy na topie białe kozaczki i badzo długo namawiałam mamę, aby mi takie kupiła, a ona była nieugięta, bo to przecież takie niepraktyczne. Na szczęście zmieniła zdanie.

Justyna Skoczylas-Janowska pisze...

Mój najwspanialszy prezent? za dziecka bardzo chciałam mieć klocki LEGO i to one sprawiły mi największą radość :D

Diyala pisze...

To było w dzieciństwie - dostałam od wuja i cioci kalejdoskop. Nie mogłam się od niego oderwać :)

Wycinajka pisze...

Najlepszy prezent jaki dostałam był 3 lata temu,gdy 23 grudnia dowiedziałam się,że jestem w ciąży.:) Do tej pory wspominam ten czas z łezką w oku.